magda pilecka.maciek habarta.pita.kudłaty.anna damięcka.sikorzewska.fairyboy lumiere.HHM.john ze szwecji.matias.ieva z łotwy..destroy.marcin kunstetter..de..

after życia

07.01.2012 :: 13:04 Komentuj (0)

Mój after życia to jakby odpoczynek po męczącym semestrze pełnym pracy, niezapowiedzianych i spontanicznych wyjazdów (głównie do Berlina) oraz poznawaniu męczących ludzi. Sesja zbliża się wielkimi krokami, a moim drugim domem został After Effects, w którym staram się stworzyć namiastkę dobrej motion typo do filmu Fight Club. 
Więc trochę rysuję i trochę piszę. 
Muszę gdzieś znów pojechać, bo dostaję pierdolca tej zimy, która zimą wcale nie jest.

Jest spokojnie. Na razie mi odpowiada. Jak znam siebie zaraz przestanie.

Salut!

Ich liebe Berlin.

09.12.2011 :: 14:51 Komentuj (0)

(zrobione z Michaelą, czeską laską w budce do robienia zdjęć na Warschauer Straße)



Po 2 miesiącach nauki niemieckiego przyszedł czas na sprawdzenie swoich umiejętności. Wyszło całkiem nieźle. Najlepiej idzie mi kupowanie papierosów w sklepie, bo to zdecydowanie ćwiczyłam ponad miarę. 
Poszłam na kilka koncertów i imprez ze znajomymi. Tańczyliśmy pół nocy na stacji U-Bahna Kotbusser Tor, gdzie co jakiś czas odbywają się koncerty i imprezy. Było zimno w cholerę, ale my twardo wytrwaliśmy w imprezowych ciuchach. 
Ćwiczyłam także swój hiszpański z gorącym chłopcem z San Sebastián. Jak będę miała szczęście to Hiszpania niedługo przyjedzie do Polski i zamiast zimy będę tu miała gorące lato.
Tym razem mieszkałam na
Warschauer Straße w centrum gorącego Friedrichshain, gdzie na 10 min spaceru przypada 3 kluby, 4 kawiarnie i 5 restauracji. Bardzo spodobało mi się mieszkanie tam. Miałam świetny widok z okna, na budzący się do życia Berlin, na rzekę i pięknie oświetloną O2 Halle. Szczególnie w nocy mogłam stać na moście, palić papierosa, zamarzać na kość i wpatrywać się przed siebie. Wszystko bardzo blisko, niesamowicie przyjemne spacery na stację U-Bahna, piękni ludzie spieszący się na poranną kawę do Goodies, zakupy w Kaiser's, gotowanie na podłodze z Michaelą. Uwielbiam tymczasowość Berlina. To, że ludzie nie zawracają sobie głowy przyszłością. Żyją tu i teraz. Gotują na podłodze, bo nie chce im się kupować mebli, bądź zwyczajnie wolą przeznaczyć czas na coś innego niż chodzenie godzinami po IKEA, np. wieczory w pubach, albo włóczenie się po Berlinie z piwem w ręku. Jeśli coś im się nie podoba to po prostu to zmieniają. Niektórzy żyją w dziwnych komunach mieszkaniowych, w których nikt nie wie kto w danej chwili zajmuje jakąśtam część mieszkania. Ok, to może jest już lekka przesada, ale tak właśnie jest. Poznałam wielu obywateli USA czy UK, którzy mieszkają w Berlinie od niedawna, nie to że w ogóle nie sprawiają sobie kłotopotu nauczenia się języka, bo nie muszą go znać, żeby rozmawiać czy nawet pracować w Berlinie, przesiąknęli już miastem tak bardzo, że nie wrócą już do Londynu/Kalifornii/Dublina gdzie się urodzili czy wychowali, bo właśnie chwyciła ich ta słynna tymczasowość. Poznawać ludzi jest tak łatwo. Żadnych uprzedzeń, oceniania czy niekomfortowych sytuacji. 
Moja koleżanka z czeskiej Pragi przyjechała do Berlina na 6 tyg. Wynajęła mieszkanie właśnie na Warschauer Straße. Kiedy ja przyjechałam mieszkała już tam 9 dni. W tym momencie, tydzień po moim powrocie do Warszawy szuka pracy i chce zostać tam na zawsze. 
Znajomi z Warszawy, z którymi byłam na koncercie The Kills i wracałam z Niemiec mówili, że przeszkadza im to, co mnie inspiruje, to, że berlińczycy nie mogą nigdzie zagrzać miejsca, przeprowadzają się bardzo często i żyją w dosyć surowych warunkach. A może oni właśnie nie przyzwyczajają się do mieszkania, a bardziej do ludzi i miasta, trochę jak wierne psy, które zaadaptują się wszędzie, byleby miały ze sobą swego ukochanego właściciela? Oczywiście, niektórym to może przeszkadzać, może wolą przyjemne, przytulne mieszkanka z zawsze pełną lodówką i przygotowanym na następny dzień obiadem? Moim zdaniem takie planowanie jest na nic. Tylko wypłukuje życie z tego podniecającego oczekiwania i niepewności. Ja bardzo szybko się wszystkim i wszystkimi nudzę, także takie berlińskie życie mi jak najbardziej pasuje - bez nudy i rutyny. Zawsze trzeba być czujnym, bo zawsze coś można poprawić. 
Ludzie mówią: Paryż, Londyn, Sztokholm, Barcelona, a mnie te miasta ni grzeją ni chłodzą. Oddycham dopiero w Berlinie.
Ale cóż, trochę jeszcze muszę pocierpieć i ponudzić się w Warszawie, a później - zobaczymy.

The Kills at Columbiahalle, Berlin

05.12.2011 :: 10:59 Komentuj (0)

SETLIST 


No Wow
Future Starts Slow 
Heart Is a Beating Drum 
Kissy Kissy 
U.R.A. Fever 
DNA 
Satellite 
Last Day of Magic 
Crazy
(Patsy Cline cover)
Baby Says 
Nail in My Coffin 
Black Balloon  
Tape Song 
Cheap and Cheerful 
Pots and Pans 
Encore: 
The Last Goodbye 
Sour Cherry 
Pale Blue Eyes (The Velvet Underground cover) 
Fuck the People 
Monkey 23






Oprócz tego, że Jamie Hince był pijany w cholerę, ale i tak wyglądał jak bóstwo, koncert był niesamowity. Kocham The Kills, słucham ich od wielu lat i zobaczenie ich było jednym z najlepszych momentów w życiu. Żywa publika, niemcy dają radę! Do tego idealna setlista i ogień na scenie. Oto przepis na koncert idealny.

self-destruction is the answer

24.10.2011 :: 22:18 Komentuj (0)



wstaję rano. przeglądam portale z designem: lovely package, 7 rano, twenty on eleven, patrzę co ciekawego proponuje spoon. piję kawę. wychodzę z domu.

szukam inspiracji i gdzie ona jest? kiedy już mogę wykazać się w moim pierwszym projekcie w niewdzięcznym zawodzie grafika znika mi pomysł i wcale nie chce się pojawić.
niech ten okropny tydzień już się skończy!

generalnie kupiłam bilety na the kills 30 listopada w C-Halle w Berlinie. jestem uzależniona od tego miasta.
a koncert The Kills to będzie wydarzenie życia. słucham ich od co najmniej 2002 roku. widziałam już Dead Weather w Berlinie, czas na The Kills.

Automelodi, King Kong Klub Berlin

13.10.2011 :: 01:02 Komentuj (0)










Kaleid to zespół, który supportował Automelodi, ale byli tak chujowi, że nie warto o nich nawet wspominać.


facebook. . .twitter. . .myspace. . .last.fm


kosmos 2011
czerwiec.maj.kwiecień.marzec.luty.styczeń.
kosmos 2010
grudzień.listopad.październik.wrzesień.sierpień.lipiec.czerwiec.maj.kwiecień.marzec.luty.styczeń.
kosmos 2009
grudzień.listopad.październik.wrzesień.sierpień.lipiec.czerwiec.maj.kwiecień.marzec.luty.styczeń.
kosmos 2008
grudzień.listopad.październik.wrzesień.sierpień.lipiec.czerwiec.