już nigdy więcej nie upiję się tak przez faceta.
nigdy więcej.

wróciłam do domu w nie swoim płaszczu i nie swoich spodniach
a moja bluzka zniknęła gdzieś w 55 w ferworze walki.

i poznałam pięknego chłopczyka.
gdybym tylko jeszcze pamiętała jego twarz...
pamiętam tylko czarny kardigan i ray bany.
i że pocałował mnie w czoło i wytarł ręce o moją bluzkę.
z resztą... cały ten wieczór jest dla mnie wielką niewiadomą.
może nic tak naprawdę się nie zdarzyło.
a może wcale nie wychodziłam w sobotni wieczór z łóżka?

wiem, że jeśli nadal tak będzie to długo nie wytrwam.

wszystkiego najlepszego, marto z okazji dnia kobiet.
idź i się kurwa powieś.



tylko morrissey mi śpiewa, że love me more than live.
Name:

Komentarze: