magda pilecka.maciek habarta.pita.kudłaty.anna damięcka.sikorzewska.fairyboy lumiere.HHM.john ze szwecji.matias.ieva z łotwy..destroy.marcin kunstetter..de..

artŻycie

23.03.2011 :: 21:40 Komentuj (0)

moje życie skupia się ostatnio na szeroko pojętej sztuce.

jeśli ktoś dobrnie do końca tego filmu to bosko, jestem wymieniona nawet w tyłówce. to był najlepszy festiwal artystyczny na jakim kiedykolwiek byłam.

mart vs saul bass

05.04.2011 :: 22:58 Komentuj (0)



moja plansza tytułowa do 'once upon a time in America' w stylu Saula Bassa, niekwestiowanego mistrza openingów. projekt na zajęcia z motion design.

iPod

08.04.2011 :: 21:49 Komentuj (0)



od początku do końca narysowany w Adobe Illustrator CS5

1958 Bonjour Tristesse

24.04.2011 :: 19:18 Komentuj (0)

Beaux vêtements et les émotions dans un film étonnant.








Berlin

01.05.2011 :: 16:23 Komentuj (0)

Nie wiem, czy kiedykolwiek wyleczę się z miłości do tego miasta. Berlin to sztuka, wieczna impreza, chillout przy piwie na Alexanderplatz, miłość, nienawiść, piękno i brzydota. W tym mieście zawiera się wszystko, co w życiu chciałabym odczuć i wiele więcej. Pojechałam na krótko pooddychać miastem, przeżyć kilka szalonych nocy.
Byłam na koncercie Die Selektion możecie obczaić ich o tu, albo znaleźć gdziekolwiek.
Salut!

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

missile

03.05.2011 :: 16:43 Komentuj (0)

am I high or is this real life?

05.05.2011 :: 22:44 Komentuj (0)

Aufname+Wiedergabe release party: Die Selektion + La Fete Triste
King Kong Klub Berlin










pics by Ema Discordant

Need For Street vol. 3

12.05.2011 :: 12:08 Komentuj (0)

Jak ktoś nie był w ostatnią niedzielę w 1500 ma czego żałować.
Design, fashion, street art no i mnóstwo butów!

Tym właśnie chwalili się młodzi twórcy w niedzielę na targach designu, był mój ukochany Purol Design oczywiście. Można było kupić wszystko, począwszy od śpioszków dla dzieci, poprzez kolorowe ochronki na kable, rowery, biżuterię, buty, zegary z płyt winylowych na bardzo designerskich ciuchach skończywszy.

Za pół roku kolejna edycja :)







(sprawczyni całego zamieszania - Julia)

(i jej dzielne pomocnice)




foto: Warszawska Szkoła Reklamy


relacja: TV POŁUDNIE

pyszniutka babeczka

16.05.2011 :: 05:30 Komentuj (0)

creo que ellos son mentirosos

21.05.2011 :: 23:40 Komentuj (0)

żeby rozładować stresik
i zwalczyć niesmak po zajęciach z oświetlenia planu filmowego

Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us

dzień dobry telewizorku

22.05.2011 :: 23:40 Komentuj (0)

jeszcze trochę i wakacje
berlin, londyn i islandia już mnie wypatrują

rysuję troszkę

23.05.2011 :: 21:07 Komentuj (1)



cześć jestem marta. czasem jest mi smutno, więc mówię bonjour tristesse.

I'm just so fucking fine

27.05.2011 :: 23:47 Komentuj (0)



moja koleżanka de zawsze lubiła hardkor. nieważne, czy chodzi o poziom depresji, czy o muzykę.


28.05.2011 :: 16:42 Komentuj (0)

Prowadzę od jakiegoś czasu płytkie, skupione głównie na pożądaniu zbyt drogiej sukienki od Christophera Kane'a, wyzute z jakiejkolwiek głębi życie i strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.

zabawy z bronią

07.06.2011 :: 18:17 Komentuj (0)

czyli nasza super produkcja z warsztatów efektów specjalnych

what I'm gonna do this summer

18.06.2011 :: 21:06 Komentuj (0)


LESS SLEEP

 MORE COFFEE

MORE BOOKS

MORE BIKE RIDES

MORE HIKING

 MORE SWIMMING

MORE DOGS

MORE ICE CREAM

MORE FUN

LESS PEOPLE

LESS BULLSHIT

czasem bywa nieźle/czasem bywam niezła

23.06.2011 :: 13:33 Komentuj (0)





mój projekt na motion design.

nie wiem, co mam zrobić z tobą już

01.07.2011 :: 21:30 Komentuj (0)



moja siostra iwa bywa wredna i najczęściej mam ochotę przywalić młotkiem w jej śliczną buzię.

bloodgroup w śnie pszczoły

07.07.2011 :: 01:29 Komentuj (0)

właśnie wróciłam z tego koncertu i na świeżo mogę wam powiedzieć, że są niesamowici!
czysta energia

idealne show, energetyczni członkowie zespołu
super interakcja z widownią

perfekcyjna muzyka.
kocham islandię za to, że dała nam bloodgroup.

It's amazing to me that people are getting married at my age. I can barely make myself get out of my chair to pee.

19.07.2011 :: 23:36 Komentuj (0)

Dostałam awans i w kółko słucham tej piosenki.
Nie wiem, czy się śmiać czy płakać. Z obu faktów.

wieczorne przemyślenia dotyczące lansingu.

23.08.2011 :: 23:02 Komentuj (0)

byłam dziś w Nowym Wspaniałym Świecie.
pogryzły mnie komary i zjadłam ciasto czekoladowe wielkości okruszka za 13 zł.
chuj z takim lansem.

dobranoc.


09.09.2011 :: 15:43 Komentuj (0)



i tym właśnie sposobem znów udaję się do berlina.
na trochę uwolnię się od obowiązków, poszukam weny i inspiracji.

przy okazji postaram się o angaż do międzynarodowego projektu.


i troszkę poimprezuję oczywiście.

Mr B.

11.10.2011 :: 21:06 Komentuj (0)

Wróciłam chwilę temu.

Ten wyjazd był tak intensywny, że sama nie wierzę, że się wydarzył.
Byłam na koncercie Automelodi. Wielbię tych facetów tak bardzo, że pojechałabym na ich koncert nawet na koniec świata. Wokalista jest tak naturalny w tym, jak się zachowuje na scenie, że nie sposób go nie pokochać. Koncert w King Kong Klubie był naprawdę niesamowity, nie zawiodłam się. Może niekoniecznie lubię to miejsce i ludzi, którzy tam przychodzą, ale mimo wszystko nie żałuję nawet sekundy.

Poznałam niesamowitych ludzi, świetne miejsca.
Czy już wspominałam jak bardzo kocham Berlin?








Mieszkałam w świetnej dzielnicy. Po odwiedzeniu Mitte i osławionego Kreuzberg, który stał się już tak drogi, że fajni ludzie przestali tam mieszkać, przyszedł czas na Neukölln. I okazało się, że to najbardziej inspirujące i pełne uroczych kawiarenek, ciekawych barów i nieprawdopodobnie oryginalnych ludzi miejsce w Berlinie.
Spędziłam te kilka dni całkowicie wolna, na spotkaniach z przyjaciółmi i wieczorach w barach.
No i wróciłam do szarej i zimnej rzeczywistości Warszawy.

Automelodi, King Kong Klub Berlin

13.10.2011 :: 01:02 Komentuj (0)










Kaleid to zespół, który supportował Automelodi, ale byli tak chujowi, że nie warto o nich nawet wspominać.

self-destruction is the answer

24.10.2011 :: 22:18 Komentuj (0)



wstaję rano. przeglądam portale z designem: lovely package, 7 rano, twenty on eleven, patrzę co ciekawego proponuje spoon. piję kawę. wychodzę z domu.

szukam inspiracji i gdzie ona jest? kiedy już mogę wykazać się w moim pierwszym projekcie w niewdzięcznym zawodzie grafika znika mi pomysł i wcale nie chce się pojawić.
niech ten okropny tydzień już się skończy!

generalnie kupiłam bilety na the kills 30 listopada w C-Halle w Berlinie. jestem uzależniona od tego miasta.
a koncert The Kills to będzie wydarzenie życia. słucham ich od co najmniej 2002 roku. widziałam już Dead Weather w Berlinie, czas na The Kills.

The Kills at Columbiahalle, Berlin

05.12.2011 :: 10:59 Komentuj (0)

SETLIST 


No Wow
Future Starts Slow 
Heart Is a Beating Drum 
Kissy Kissy 
U.R.A. Fever 
DNA 
Satellite 
Last Day of Magic 
Crazy
(Patsy Cline cover)
Baby Says 
Nail in My Coffin 
Black Balloon  
Tape Song 
Cheap and Cheerful 
Pots and Pans 
Encore: 
The Last Goodbye 
Sour Cherry 
Pale Blue Eyes (The Velvet Underground cover) 
Fuck the People 
Monkey 23






Oprócz tego, że Jamie Hince był pijany w cholerę, ale i tak wyglądał jak bóstwo, koncert był niesamowity. Kocham The Kills, słucham ich od wielu lat i zobaczenie ich było jednym z najlepszych momentów w życiu. Żywa publika, niemcy dają radę! Do tego idealna setlista i ogień na scenie. Oto przepis na koncert idealny.

Ich liebe Berlin.

09.12.2011 :: 14:51 Komentuj (0)

(zrobione z Michaelą, czeską laską w budce do robienia zdjęć na Warschauer Straße)



Po 2 miesiącach nauki niemieckiego przyszedł czas na sprawdzenie swoich umiejętności. Wyszło całkiem nieźle. Najlepiej idzie mi kupowanie papierosów w sklepie, bo to zdecydowanie ćwiczyłam ponad miarę. 
Poszłam na kilka koncertów i imprez ze znajomymi. Tańczyliśmy pół nocy nad rzeką. Było zimno w cholerę, ale my twardo wytrwaliśmy w imprezowych ciuchach. 
Ćwiczyłam także swój hiszpański z gorącym chłopcem z San Sebastián. Jak będę miała szczęście to Hiszpania niedługo przyjedzie do Polski i zamiast zimy będę tu miała gorące lato.
Tym razem mieszkałam na
Warschauer Straße w centrum gorącego Friedrichshain, gdzie na 10 min spaceru przypada 3 kluby, 4 kawiarnie i 5 restauracji. Bardzo spodobało mi się mieszkanie tam. Miałam świetny widok z okna, na budzący się do życia Berlin, na rzekę i pięknie oświetloną O2 Halle. Szczególnie w nocy mogłam stać na moście, palić papierosa, zamarzać na kość i wpatrywać się przed siebie. Wszystko bardzo blisko, niesamowicie przyjemne spacery na stację U-Bahna, piękni ludzie spieszący się na poranną kawę do Goodies, zakupy w Kaiser's, gotowanie na podłodze z Michaelą. Uwielbiam tymczasowość Berlina. To, że ludzie nie zawracają sobie głowy przyszłością. Żyją tu i teraz. Gotują na podłodze, bo nie chce im się kupować mebli, bądź zwyczajnie wolą przeznaczyć czas na coś innego niż chodzenie godzinami po IKEA, np. wieczory w pubach, albo włóczenie się po Berlinie z piwem w ręku. Jeśli coś im się nie podoba to po prostu to zmieniają. Niektórzy żyją w dziwnych komunach mieszkaniowych, w których nikt nie wie kto w danej chwili zajmuje jakąśtam część mieszkania. Ok, to może jest już lekka przesada, ale tak właśnie jest. Poznałam wielu obywateli USA czy UK, którzy mieszkają w Berlinie od niedawna, nie to że w ogóle nie sprawiają sobie kłotopotu nauczenia się języka, bo nie muszą go znać, żeby rozmawiać czy nawet pracować w Berlinie, przesiąknęli już miastem tak bardzo, że nie wrócą już do Londynu/Kalifornii/Dublina gdzie się urodzili czy wychowali, bo właśnie chwyciła ich ta słynna tymczasowość. Poznawać ludzi jest tak łatwo. Żadnych uprzedzeń, oceniania czy niekomfortowych sytuacji. 
Moja koleżanka z czeskiej Pragi przyjechała do Berlina na 6 tyg. Wynajęła mieszkanie właśnie na Warschauer Straße. Kiedy ja przyjechałam mieszkała już tam 9 dni. W tym momencie, tydzień po moim powrocie do Warszawy szuka pracy i chce zostać tam na zawsze. 
Znajomi z Warszawy, z którymi byłam na koncercie The Kills i wracałam z Niemiec mówili, że przeszkadza im to, co mnie inspiruje, to, że berlińczycy nie mogą nigdzie zagrzać miejsca, przeprowadzają się bardzo często i żyją w dosyć surowych warunkach. A może oni właśnie nie przyzwyczajają się do mieszkania, a bardziej do ludzi i miasta, trochę jak wierne psy, które zaadaptują się wszędzie, byleby miały ze sobą swego ukochanego właściciela? Oczywiście, niektórym to może przeszkadzać, może wolą przyjemne, przytulne mieszkanka z zawsze pełną lodówką i przygotowanym na następny dzień obiadem? Moim zdaniem takie planowanie jest na nic. Tylko wypłukuje życie z tego podniecającego oczekiwania i niepewności. Ja bardzo szybko się wszystkim i wszystkimi nudzę, także takie berlińskie życie mi jak najbardziej pasuje - bez nudy i rutyny. Zawsze trzeba być czujnym, bo zawsze coś można poprawić. 
Ludzie mówią: Paryż, Londyn, Sztokholm, Barcelona, a mnie te miasta ni grzeją ni chłodzą. Oddycham dopiero w Berlinie.
Ale cóż, trochę jeszcze muszę pocierpieć i ponudzić się w Warszawie, a później - zobaczymy.


facebook. . .twitter . .last.fm


kosmos 2011
czerwiec.maj.kwiecień.marzec.luty.styczeń.
kosmos 2010
grudzień.listopad.październik.wrzesień.sierpień.lipiec.czerwiec.maj.kwiecień.marzec.luty.styczeń.
kosmos 2009
grudzień.listopad.październik.wrzesień.sierpień.lipiec.czerwiec.maj.kwiecień.marzec.luty.styczeń.
kosmos 2008
grudzień.listopad.październik.wrzesień.sierpień.lipiec.czerwiec.