magda pilecka.maciek habarta.pita.kudłaty.anna damięcka.sikorzewska.fairyboy lumiere.HHM.john ze szwecji.matias.ieva z łotwy..destroy.marcin kunstetter..de..

przystanek woodstock 2009

08.08.2009 :: 20:10 Komentuj (0)

impreza była niesamowita, spędzona w towarzystwie naprawdę świetnych ludzi.
(z takimi to nawet na koniec świata)
wróciłam totalnie chora, z gorączką i nadal nie mogę się wyleczyć.
a podróż do warszawy to była najgorsza noc mojego życia.
chciałam oddać krew, ale dowiedziałam się, że mam anemię.
do błota się nie przekonałam.
bynajmniej te minusy nie przebiły plusów i ten czas był mega!
niesamowite koncerty
guano apes (w strugach deszczu):
ostatni duży koncert Przystanku Woodstock. zdecydowanie największa publika i masakrycznie niesamowity koncert. guano apes świetnie czują się na scenie, a ludzie tak samo dobrze czują się z nimi. perkusista zespołu wspomniał, że za dużo czasu zajęło im przyjechanie do Polski, że powinni zagrać tu wcześniej (11 lat temu zagrali w Krakowie). jedynym mankamentem było to, że na telebimach przez cały czas była twarz wokalistki- sandry. trochę to przeszkadzało, bo nie wiedzieliśmy, co się działo na scenie. uwieńczeniem koncertu był naprawdę ostry deszcz. nadał tylko całemu występowi klimatu.
the futureheads zespół zagrał bezbłędnie. porwali publikę w swój ekstatyczny show. gratuluję. jako pierwszy duży zespół otwierający 15. Przystanek Woodstock wypadli niesamowicie (w każdym innym aspekcie również).
juliette lewis zostałam miło zaskoczona. niesamowicie energetyczna wokalistka nie oszczędzała się na scenie, jednocześnie świetnie śpiewając. paweł powiedział: 'przedawkowała to, co gra'. to chyba najlepszy komentarz do tego koncertu. mi się cholernie podobało.
the subways dali zdecydowanie lepszy koncert w warszawskiej proximie. przez większość koncertu na telebimie gościła charlotte (i znów ciężko było ogarnąć się w akcji na scenie). oni dawali z siebie wszystko, publika w zasadzie też dopisała, ale nagłośnienie było strasznie kiepskie. na koniec już standardowo billy rzucił się w tłum. dostał w ryj od kogoś, ale oddał, w efekcie czego wyszedł bez szwanku. gdyby nie nagłośnienie i praca montażystów to byłby wspaniały koncert, tak- wyszedł przeciętny.

5 dni w błocie, brudzie i piachu.

za rok też pojadę!


żanet (dzień pierwszy- czyste pachnące i z makijażem)

żanet marry justyna i koncert dubska

pamiątka po koledze z pociągu.

punks not death czy jakoś tak

surfing na błotku? a czemu nie.


julens żanet

krysznowóz

jula oddaje krew


PJ i reszta

marry w domu swym

jednorożec- lizak. naczelny palacz imprezy.

poranny prysznic

dobre błotko nie jest złe. jula skosztowała.

hateful

08.08.2009 :: 20:29 Komentuj (0)




no i mam pieczarę na głowie.

woodstock part 2

09.08.2009 :: 18:15 Komentuj (1)


hare kryszna, food for peace

marchewkowe pole


to nie jest zdjęcie naszego życia.

bezcenna mina.

hej człowieki!

11.08.2009 :: 19:54 Komentuj (3)

dlaczego ja nie mogę odmówić sobie kawy z lodami?
moja dieta-cud (efekty poniekąd osiągnięte- rozmiar w dół) opierająca się na jedzeniu warzywnego leczo i otrębów żurawinowych z kefirem załamuje się za każdym razem, kiedy wchodzę do kawiarni.
ok. muszę jeszcze doliczyć kolację w porto praga z adrianem.
oooops.





piłam dziś z małą wioletką sok tymbark o smaku czarnej porzeczki. i powiedział mi, żebym spojrzała w niebo. w tym momencie niebo się rozpłakało. i wioletka też.

idziemy po jakichś polach

14.08.2009 :: 22:10 Komentuj (0)

kolejny raz zrobiłam z siebie totalną kretynkę przed śmietnikiem.
nie to, że nadal nie potrafię otworzyć tej głupiej bramy do śmietnika to jeszcze pękł mi worek i przy panu, przy którym nie chciałam żeby się to wydarzyło, na ulicę dziarsko potoczyło się kilka butelek po winie oraz po piwie marki DONER z Bierdronki za 1,2zł.
chyba złożę podanie do spółdzielni o założenie innej bardziej obsługiwalnej bramy do śmietnika i zacznę kupować mocniejsze worki na śmieci.

jestem bardzo zła z powodu anulowania koncertu primal scream! (wyrażę swoją frustrację w dniu jutrzejszym, już wiem nawet na kim)

byliśmy dziś z filipem kupić mikołajkowi kurteczkę, a później na szybkiej (i późnej) kolacji w lanczowisku. wróciłam totalnie zmęczona, ale dzień zaliczam do udanych.
jutro czeka mnie chilloutowanie i beztroska w zielonych i pachnących kozami lipinkach (poniżej kilka zdjęć z tej cudownej sielanki) oraz z agą. ona pójdzie na koncert madonny, a ja na babski wieczór do magdy.
i też dobrze jest!

może i dobrze, ale zawsze może być lepiej, nie?


16.08.2009 :: 19:36 Komentuj (1)

lazy sunday afternoon, I've got no mind to worry, close my eyes and drift away



Podłożyć bombę pod Pałac Kultury i nacisnąć czerwony guzik. Podłożyć bombę pod osiedle Pana Niebezpiecznego i wysadzić go w powietrze, a później zebrać jego szczątki, ubrać je i leżeć obok nich do końca życia. To tak bardzo boli, kiedy melancholia przeszywa ci serce. Kiedy każde jego zdjęcie i każdy post w internetowym świecie jest dla ciebie niczym sztylet wbijany w głowę i drążący wielką dziurę w mózgu. Czujesz jak ściany twego mózgu się zapadają, jak krew tryska ci z oczu. Budzisz się i widzisz, że to tylko łzy.

jestem pijana

my friends are electric

19.08.2009 :: 10:02 Komentuj (2)



DE
ma niesamowite wyczucie ostrości.

abajko jebajko

21.08.2009 :: 20:42 Komentuj (0)

przypomniał mi się zeszłoroczny Urban Playground, który niewątpliwie wygraliśmy i dzięki którym jadłyśmy obiad z redakcją magazynu Aktivist w Nobo, a następnie w Aktivist były nasze przypałowe foty. odszukałam film produkcji własnej z tego wydarzenia (montaż ssie).

fajnie było.

właśnie wróciłam ze spotkania z panem jebajko. było miło. serio. (lunch w Sket chu na Foksal, wino w La Bodega na Nowym Świecie, a później jeszcze wizyta w Galerii Grafiki i Plakatu na nowo otwartej wystawie 'sztuka latem')
tylko coś mnie jednak w nim odrzuca. chyba to, że poniżej kawioru i hotelu hilton nie schodzi. momentami mnie to wkurwia. 'nie możesz iść sama taki kawał (to było jakieś 50m), podwiozę cię samochodem', całe popołudnie spierał się ze mną, że jest zimno i powinnam założyć sweter (25 stopni na dworze to serio zimno), ciągle pytał czy nie włączył za mocno klimatyzacji, czy mi smakuje, czy nie chcę zmienić lokalu, czy wszystko ok, czy dobrze się bawię, co chcę robić później, czy nie jestem zmęczona.
kiedy już maksymalnie mnie to zaczęło irytować wykręciłam się tym, że muszę rano wstać i pojechałam do domu. sama!
pan abajko jest zjebajko.
a szkoda, bo nieźle się zapowiadało.

ta cholerna niemoc

25.08.2009 :: 21:57 Komentuj (1)

brak weny
do napisania scenariusz
do zrobienia dwie stylizacje w stylu 'rock chic'. na wczoraj.
gdzie ja do cholery znajdę ciuchy w stylu 'rock chic'?
mam ramoneskę. a co do tego? lateksowy kombinezon?
modelka będzie wyglądać jak... lateksowy kociak.

jutro fondue na północnym ursynowie
miła odmiana, wiedzieć, że ktoś ugotuje Ci coś do jedzenia
mam dość przypalonego makaronu


to niesamowite wracać do mieszkania ze świadomością, że
tam czeka na mnie jedynie przeterminowany jogurt.
z rzeczy mniej ważnych. zrobiłam przemeblowanie w pokoju.
teraz budzi mnie wschód słońca i twarz jean-paula belmondo.

shooting downtown

26.08.2009 :: 08:43 Komentuj (0)

zdjęcia z czerwca tego roku.
autor: DESTROY







DJ AM

29.08.2009 :: 11:30 Komentuj (0)

Wczoraj zmarł DJ AM czyli Adam Goldstein.
AM był członkiem zespołu Crazy Town, a także pracował nad płytami m.in. Papa Roach i Madonny. Grywał też na prywatnych imprezach celebrytów.
Co piątek jego muzykę można było usłyszeć w klubie w hotelu Caesar's Palace w Las Vegas.

Był facetem Nicole Ritchie i Mandy Moore.
We wrześniu zeszłego roku razem z Travisem Bakerem z Blink 182 przeżyli katastrofę lotniczą.

Adama znaleziono wczoraj w jego mieszkaniu w Nowym Jorku. Przedawkował narkotyki.

Śmierć Adama to spora strata dla klubowego społeczeństwa. Według mnie był świetnym DJem i często chętnie słuchałam drugiej części płyty Fix Your Face, którą nagrał razem z Travisem Bakerem.
To spora strata dla świata, zmarł świetny DJ.


30.08.2009 :: 10:25 Komentuj (0)

OMG!
BYŁO OASIS, NIE MA OASIS.
wszyscy wiedzieliśmy, że to prędzej czy później nastąpi. Noel opuścił zespół i tym samym skończyło się Oasis.
będę tęsknić.

niedzielne popołudnie żoliborskie klimaty

31.08.2009 :: 17:37 Komentuj (0)

odbył się dzień, podczas którego daliśmy ciała.
efekty wkrótce.

na razie muszę się pochwalić zdjęciami i tym, jakich to utalentowanych mam znajomych.
a w zasadzie jedną.



oraz tabasco shot o uroczej nazwie Reksio.
aż łzy poleciały.


facebook. . .twitter . .last.fm


kosmos 2011
czerwiec.maj.kwiecień.marzec.luty.styczeń.
kosmos 2010
grudzień.listopad.październik.wrzesień.sierpień.lipiec.czerwiec.maj.kwiecień.marzec.luty.styczeń.
kosmos 2009
grudzień.listopad.październik.wrzesień.sierpień.lipiec.czerwiec.maj.kwiecień.marzec.luty.styczeń.
kosmos 2008
grudzień.listopad.październik.wrzesień.sierpień.lipiec.czerwiec.