przypomniał mi się zeszłoroczny Urban Playground, który niewątpliwie wygraliśmy i dzięki którym jadłyśmy obiad z redakcją magazynu Aktivist w Nobo, a następnie w Aktivist były nasze przypałowe foty. odszukałam film produkcji własnej z tego wydarzenia (montaż ssie).

fajnie było.

właśnie wróciłam ze spotkania z panem jebajko. było miło. serio. (lunch w Sket chu na Foksal, wino w La Bodega na Nowym Świecie, a później jeszcze wizyta w Galerii Grafiki i Plakatu na nowo otwartej wystawie 'sztuka latem')
tylko coś mnie jednak w nim odrzuca. chyba to, że poniżej kawioru i hotelu hilton nie schodzi. momentami mnie to wkurwia. 'nie możesz iść sama taki kawał (to było jakieś 50m), podwiozę cię samochodem', całe popołudnie spierał się ze mną, że jest zimno i powinnam założyć sweter (25 stopni na dworze to serio zimno), ciągle pytał czy nie włączył za mocno klimatyzacji, czy mi smakuje, czy nie chcę zmienić lokalu, czy wszystko ok, czy dobrze się bawię, co chcę robić później, czy nie jestem zmęczona.
kiedy już maksymalnie mnie to zaczęło irytować wykręciłam się tym, że muszę rano wstać i pojechałam do domu. sama!
pan abajko jest zjebajko.
a szkoda, bo nieźle się zapowiadało.
Name:

Komentarze: