nadciągają ciężkie chwile.
nie tylko mi się nie układa.
nie tylko ja utknęłam w martwym punkcie.

chcę swojej wolności, ale też idealnego faceta
każdy wybór jest jednym wielkim ryzykiem, więc nie wybieram niczego.
powiedziała mi, że życie jest spoko, bo za tydzień będzie kolejna impreza. będzie. i co z tego, że będzie.?
byliśmy dziś na boskiej wystawie [XX wiek- lata '45- '55] w muzeum narodowym, później na obiedzie w złotej kurce i w motto cafe na sheeshy. chciałabym podziękować wam, bo zajebiście poprawiliście mi humor [który i tak się później zjebał]. jesteście najlepszymi sukami pod słońcem.
chcę do berlina. pojechać. usiąść na ławce na alexplatz i po prostu patrzeć. a później pójść na najlepszą imprezę mojego życia. i niczym się nie przejmować.
świat jednak bywa okrutny. boys are not fair.
a ja mam świra na jego punkcie. jestem beznadziejna. ile razy jeszcze mam dostać w twarz od losu, żeby ogarnąć.?
wmawiam sobie, że jest chujowy, ale sama w to nie wierzę.
chyba znów się zaczyna.
nie martw się. w piątek jest kolejna impreza.

najlepszym zabójcą czasu i przygniatającej świadomości siebie i swoich niezaspokojonych potrzeb są filmy. mimo, że czasem człowiek się czuje bardziej samotny
ciężko jest być mną i istnieć w tym świecie.
Name:

Komentarze:

27.02.2009, 21:34 :: 82.160.204.213
prudishness
wiem, że wiesz.
fajnie nie będzie chujowo już jest
jak to śpiewają nasi ulubieńcy.

26.02.2009, 15:53 :: 80.55.40.12
de.
niestety, doskonale wiem, jak się czujesz.