dawno do was nie mówiłam. zmalała mi zdolność mówienia i pisania. a raczej chęć mi zmalała.
w poniedziałek z de w Wayne's Coffe; wtorek warsztaty filmowe, a noc w Wytwórni (btw mam 3 butelki wódki z Konesera, firma DIALOG stawia, jak ktoś ma ochotę to zapraszam); środa to najgorszy dzień tygodnia; czwartek AFiT, później matura z polskiego, RE:WIZJE w Wytwórni i koncert Afro Kolektywu w Hydrozagadce (swoją drogą koncert był mega mega mega mega mega, cover 'dosko'. afrojax: zajebista piosenka, aż szkoda, że nie nasza); piątek jakoś przeleciał na pisaniu i egzaminie z angielskiego; w sobotę Uwalnialiśmy Łacha w Wytwórni (jestem szczęśliwą posiadaczką nowej pary czerwonych szpilek i retro kozaczków oraz sporej ilości biżuterii handmade), widziałam się z Dagą (pierwszy raz od przylotu z Londynu), była też Pink Bazooka w Saturatorze; a dziś kończyliśmy z Jankiem scenariusz, na dworzu piździ w cholerę, czuję, że jestem chora.

nadal nie oddałam Norbertowi czapki.
nadal nie napisałam Maćkowi scenariusza.
nadal nie posprzątałam w pokoju.
nadal nie oddałam Dagmarze książek.
a z prezentami to jestem w czarnej dupie.

de coś wam powie.
Name:

Komentarze:

13.12.2009, 23:48 :: ownlog.com
prudishness
sami fakedje są wszędzie. nie warto o nich wspominać.

13.12.2009, 20:24 :: 193.26.131.66
l.
jest jeszcze fakedj ;-)