zaszczepili mnie przeciwko miłości. w sumie tak, dobre. przyda się.
świadomość dokonywania wyborów mnie przeraża. lody karmelowe czy czekoladowe. iść czy nie iść. chcieć czy nie chcieć. każdy wybór mnie poraża jak huragan.
na jaki spektakl pójść do teatru. wolę spektakle jarzyny czy klaty. lakier na paznokciach różowy czy czarny. wejść czy nie wejść. wyjść czy nie wyjść.
nie potrafię.

jak się wchodzi z butami w czyjeś życie to trzeba znać konsekwencje. jak dajesz komuś wleźć w swoje życie trzeba wiedzieć, co może być po tym. a ja jak zwykle wychodzę na kretynkę, bo inaczej się nie da. nie moja wina, że to zawsze kończy się klapą. więc pozostanę w swoim światku imprez i kiblowych romansów.
już niedługo weekend. jeszcze kilka dni. potrzebuję weekendu. bardzo.
chociaż... ostatnie 3 dni to i tak była wielka impreza. ale to nie to samo, co weekendowe harce. szczególnie weekendowe harce w obiekcie. przy zajebistej muzyce na HHM Nite z najlepszymi dupami w mieście.

więc wychodzę.
zapalam papierosa.
piję kawę.
i chyba nic się już nie liczy.




tylko w berlinie wydaje się wszystko takie piękne i proste.
Name:

Komentarze: