chujowo nudno.
ludzi wymiotło, bo w łodzi gra krem.
a jak nie ma ich w łodzi to siedzą i uczą się do matury, ew. piszą prace licencjackie, inżynierskie czy jakieśtam jeszcze.

generalnie smród brud i ubóstwo.
dręczę pawła, bo tylko on ma jeszcze ochotę ze mną rozmawiać (ma przejebane!).
ale szykują się koncerty, moi drodzy. mam nadzieję, że nikogo nie zabraknie.

zapomniałam zupełnie o podsumowaniu koncertu Antony and the Johnsons w Filharmonii Narodowej.
po cenie biletów mogłam jedynie oczekiwać, że koncert będzie niesamowity.
miejsca były zajęte niemal do ostatniego. byłam pod wrażeniem, że Antony i Johnsonowie w pruderyjnej Polsce mają aż tylu fanów, którzy byli w stanie wydać niemalże majątek żeby zobaczyć ich na scenie.
każdy, kto zna choć trochę twórczość Antony'ego, wie, że zawsze na jego koncertach jest transgenderowo i zalatuje psychodelą.
koncert był związany z promocją albumu 'The Crying Light', więc w setliście pojawiły się utwory z tej właśnie płyty, chociaż pojawiły się też genialne piosenki (w sumie można powiedzieć hity) z poprzednich albumów.
Antony wyglądał bosko (jak zwykle). ale oni nie tylko wyglądali. każdy dźwięk był niczym podróż w kosmos. Maxim na skrzypcach to był odlot. serio, nie słyszałam nigdy lepszych dźwięków.
niektórzy mówią, że "usłyszeć głos Antony'ego, to jak usłyszeć pierwszy raz Elvisa, dwa słowa i masz złamane serce...". ja się z tym całkowicie zgadzam.
każdą nutę czułam na całym ciele, a Darek siedzący obok mnie prawie że odpływał.
mega trafione teksty Antony'ego i Johnsonów dotyczące śliwki, którą Antony jadł rano w hotelu czy rozmowa o tym, że nie jest chrześcijaninem.
'Daylight and the sun' mój faworyt, i 'Epilepsy is dancing', którą pokochałam odkąd pierwszy raz ją usłyszałam. 'Daylight and the sun' wykonali pierwszy raz podczas tej trasy i thanks god w Polsce.
jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć ten koncert można go ściągnąć stąd.



koncert był niesamowity. żałujcie, że was nie było.

Name:

Komentarze: