Jesienne chwile szczęścia. Jak one wyglądają? Czy jest w ogóle coś takiego jak jesienna szczęśliwość?
Dla mnie chwile miłe to te, kiedy wchodzę na scenę. W głowie dziki szum, jak po wypiciu butelki 'Komandosa', w środku coś się wyrywa.
Tak, to są najpiękniejsze chwile w ogóle.

A co do tej jesieni to bardzo lubię lekcje polskiego z moim charyzmatycznym wykładowcą. Dzięki niemu pokochałam lektury. Popadłam w konflikt z wykładowcą angielskiego, więc siedzę cicho w ostatnim rzędzie przy oknie i patrzę na przejeżdżające tramwaje.
Lubię późne śniadania w Szczotkach. Prawie codzienne ostatnio. Tosty i kawa. Czego chcieć więcej? Wszystko okraszone porcją dobrej muzyki i pozytywnym klimatem.
Lubię podróże z Dagą, bo to ona zmusza mnie do zainteresowania filmowym życiem stolicy. W niedzielę kupiłyśmy bilety na Warszawski Festiwal Filmowy.
Lubię też popołudnia z kawą parzoną gorącą wodą z kranu w mieszkaniu- bunkrze Norberta. Z braku laku słuchamy Eski Rock i nic nie mówimy.
Lubię De i jej klimatyczny śmiech. I opowieści o różnorakich potworach i potworkach przytwierdzanych do sufitu drucikami. W końcu muszę iść skrócić kolczyk, De (i zrobić tatoo i ty też)!
Lubię wszystko co miłe i co z miłymi ludźmi.
A zasadniczo kocham W Biegu Cafe za ofertę kryzysową.

Bez ładu i składu.
Dedykuję Pawłowi. Żeby olał tą głupią zdzirę.
Dziękuję.
Name:

Komentarze:

05.10.2009, 20:22 :: 89.191.147.125
Paweł
Sprowadzasz depresję do parteru tym co najlepsze - codziennymi,pozornie nic nieznaczącymi błahostkami.Czyli skład jest...A zdzira mnie już bawi,tak więc olewania nadchodzi czas...