mam ochotę roześmiać się sobie samej w twarz, więc staję przed lustrem i to robię.
mam ochotę przespać ostatnie godziny tego chujowego roku.

trzeba podsumować to, co zdarzyło się w tym beznadziejnym roku. jak to pięknie de zauważyła, myśli zostają takie same, tylko cyferki się zmieniają. każdy rok obfituje w nadnaturalne zjawiska kretyńskiej błazenady pozującej na cynizm w postaci dennych imprez i tak samo dennych rozmów. w 2010 chcę tego wszystkiego uniknąć nauczona doświadczeniem. pojechać gdzieś tylko dla siebie. usiąść w parku w środku wymarzonego miasta i zjeść pączka popijanego kawą (może nawet przed witryną sklepu u Tiffany'ego) oczywiście w obłędnych butach.
i nie zastanawiać się już nad niczym. po prostu działać.
a wam życzę tego, co sami chcielibyście sobie życzyć.
pora iść, bawcie się dobrze.


z filipem szczęśniakiem w 2010.

Name:

Komentarze:

16.01.2010, 22:38 :: 212.191.80.145
szavel
nie ogarniasz ortografii

01.01.2010, 16:18 :: ownlog.com
nonnulla
i choć przez moment żyć tak, jak czyniła to nieśmiertelna Holly Golightly! zastąpienie daty niczego nie zmieni. oczywiście trudno odmówić nadziei jej zbawiennego wpływu na nasze życie, ale sądzę, że planowanie konkretnych posunięć czy czynienie postanowień w Nowym Roku jest bezcelowe. po co żałować ich niespełnienia?