duszno, miejsc w szatni zabrakło już o 21:00
zbyt długie przerwy techniczne [przez co tak naprawdę więcej było czekania niż samych koncertów]
brak drobnych w barze
prawie 1,5h opóźnienie
konferansjerzy to już wogóle żenada. kto wpuścił na scenę tą syrenę z mieniącymi się łuskami. 'kate moss polskiego dziennikarstwa' jeah. right. wyglądała tak tandetnie, że wstyd wogóle było jej słuchać. no i michał z much, który co prawda nadrabiał za ich oboje stroną wizualną [stylowo, dekadencko, brawa dla niego], ale tak bardzo próbował zwrócić na siebie uwagę, rzucając co jakiś czas czerstwe żarty, że był żałosny.

Kto nas zmiażdżył w 2008?
na pewno nie piosenka 'w aucie', która została piosenką roku.
ani zespół hatifnats- następna duża rzecz.

ale była okazja, żeby pokazać swój nowy dekadencki styl, nową fryzurę i nowego chłopaka.

jeśli chodzi o naprawdę dobre koncerty to CKOD, którzy niezaprzeczalnie zasłużyli na tytuł najlepszego koncertowego zespołu roku, pustki- płyta roka i zespół roku, świetnie zagrał też afrokolektyw z gościnnym udziałem excessive machine w sekcji smyczkowej oraz zespołu furia futrzaków.
o reszcie nie warto mówić.

w porównaniu z zeszłym rokiem i tak było lepiej. przynajmniej było czym oddychać i nie trzeba było się ocierać o spocone ciała, żeby dostać się do baru.
rozdanie miazg magazynu pulp to świetna sposobność dla dandysów i innych onanizujących się swoją boskością ludzi do pokazania swojego niezaprzeczalnie boskiego tyłka.
mam tylko nadzieję, że w przyszłym roku będzie lepiej.

Name:

Komentarze: