weszłyśmy z Ievą i Chrisem do Stodoły gdzieś w połowie supportu.
Doll & The Kicks nas miło zaskoczyli niesamowitą ekspresją i dobrymi kawałkami. no i ten basista z loczkami... wokalistka wyglądała zupełnie jak Agyness Deyn, dokładnie ta sama fryzura i ten sam kolor włosów, kapelusz na głowie obowiązkowo. jak weszliśmy i zobaczyliśmy wokalistkę w tym cekinowym świecącym stroju (Christian powiedział, że nie będzie słuchał pieprzonej winylowej lali i żebyśmy poszli na wódkę)byliśmy z lekka sceptyczni, ale pięć minut później już się nam bardzo podobało.



później krótka przerwa techniczna i... zaczęło się od numeru 'this charming man'. dużo świetlnych efektów specjalnych, morrissey i jego wybujałe sceniczne ego, teatralne gesty i rzucanie kablem. i to jest to, co w nim czaruje podczas koncertów.
momenty, kiedy Morrissey wycofywał się w tył sceny, a na przód wychodzili gitarzyści i z arogancją i ironią wymierzonymi w stronę widowni gitarami, grali kolejne dźwięki były serio niezłe.
i wielki gong z tyłu sceny, w który perkusista uderzał od czasu do czasu.
setlista była bardzo spoko, chociaż mi zabrakło kilku kawałków.
'there's light that never goes out', 'something is squeezing my skull'.
lekko przekombinowane 'life is a pigsty', ale za to brawurowo zagrane 'please, please, please, let me get what I want'.
generalnie bilans bardzo dodatni.

cała setlista:
1. CHARMAN (This Charming Man)
2. BOY YAPPY (I Just Want To See The Boy Happy)
3. CLOUD (Black Cloud)
4. HSIN (How Soon Is Now)
5. IRISH (Irish Blood, English Heart)
6. ASK (Ask)
7. PARIS (I'm Throwing My Arms Around Paris)
8. GROW UP (That's How People Grow Up)
9. BORES (The World Is Full Of Crashing Bores)
10. WHY DON'T YOU F? (Why Don't You Find Out For Yourself?
11. ONE DAY GOOD (One Day Goodbye Will Be Farewell)
12. COMA (Girlfriend In A Coma)
13. LEMME KY (Let Me Kiss You)
14. YOU JUST HAVEN'T (You Just Haven't Earned It Yet Baby)
15. PIGSTY (Life Is A Pigsty)
16. PLEASE LEMME (Please, Please, Please Let Me Get What I Want)
17. CAROLO (When Last I Spoke To Carol)
18. LOOP (The Loop)
19.I'M OK (I'm OK By Myself)
ENC: FIRST (First Of The Gang to Die)


a Stodoły nie znoszę. brak klimatyzacji, kiepawe nagłośnienie i jakoś tak zero klimatu, choć trzeba przyznać, ze efekty świetlne podczas wczorajszego koncertu były świetne.
i oczywiście standardowo 2-metrowy gość stojący przede mną. to nie jest kraj dla niskich ludzi (jak to stwierdziła Ieva)

Morrissey zmieniał trzy razy koszule. a bitwa pod sceną o kawałek koszuli była lekkim żalem, gratuluję wszystkim, którzy w tej szarpaninie uczestniczyli i współczuję tym, którzy mają połamane kończyny bądź śliwy pod okiem.





później afterparty.
zaczęliśmy od No Mercy, ale ciężko nazwać afterparty imprezę, na której jest 6 osób. najebałyśmy się podczas specjalnej koncertowej promocji i pojechałyśmy do Jadłodajni, gdzie spotkałam się z moim nowym kolegą z Niemiec, z tym że nadal nie wiem, jak ma na imię (nie okazał się 45-letnim zboczeńcem)


W Jadło Hoax grał The Smiths i Morrisseya, wizualizacje na ścianach, po 6. wódce to i tak było mi wszystko jedno. na zewnątrz hożo podskakiwał pan michał zakurwiając w dzikiego densa (z zespołu muchy, ale nie powiem czyim on jest lowelasem) w japonkach i z rurkami zjechanymi do połowy tyłka.

moje łotewskie kumpele wzbudzały nie lada zainteresowanie, gdzieś ok. 3:00, kiedy było mi już totalnie wszystko jedno poznałyśmy ludzi z Łodzi i ze Śląska oraz fake Morrisseya o imieniu Steven, który był z Edynburga. gość jest ostry. jeździ na wszystkie koncerty Morrisseya, był już na 75 koncertach, a na szyi nosi kostki od gitar z koncertów. trzeba być dobrym popierdoleńcem, żeby ze Szkocji przyjechać do Polski na koncert.

Ieva oraz druga Ieva pojechały, a ja zostałam z nowymi ziomkami.4:00. rozważanie egzystencjalnych problemów na chujowym zjebaniu. polecam.


chris.

Ieva w swoim żywiole, bo w Rydze nie mają takich dobrych imprez!




Steven i dwie Ievy.


imprezę zakończyliśmy o 6:00 w speluńskim barze na powiślu.
nikt nie wie, co stało się z fake Morrisseyem. przypuszczamy, że poszedł pieszo do Edynburga. był w stanie, który umożliwał mu latanie, a co dopiero dostanie się do Szkocji.
a teraz pytanie za 100pkt. czemu ogarnęłam, że Bogusia była na koncercie dopiero dziś rano? i dlaczego nie jadłam z nią bułki w parku?


i różyczka, którą miałam wczoraj na koncercie. na specjalną okazję.
Name:

Komentarze: