sobotnie.
gdybym następnego dnia nie musiała iść do pracy to byłoby całkiem nieźle.
jak zwykle upiłyśmy się jak dzikie świnie w akademiku (przynajmniej ja)
i udałyśmy się do obiektu.
działo się, działo.

ja i ewka emigrowałyśmy na 11 listopada, gdzie zrobił się młyn we [v]iurze, a ja padłam mrufigowi prosto do stóp przewracając się na schodach.
do hydro weszłyśmy a następnie wyszłyśmy.

i z powrotem obiekt. kupiłyśmy ciasteczka po drodze.
partyshank wymiotło. i to ostro. natalia wariowała, z resztą jak wszyscy w obiekcie.
są zdjęcia, ale oczywiście jak zwykle na żadnym mnie nie ma.

ewka poderwała pana kraciaka z partyshank.
natalia nie wyrwała cudotyłeczka (jakoś nie może do niej dotrzeć to, że gość jest gejem)

a ja i moni stwierdziłyśmy, że bardziej kochamy słodycze niż facetów.
kurwa!

i uwaga! pobiłyśmy swój rekord. wyszłysmy po 5:00.
żal. żal. żal.
Name:

Komentarze:

17.11.2008, 20:27 :: 212.87.13.77
nath
ej, @#%&@*&)@! ja wcale NIE WARIOWAŁAM, k? ja po prostu wypiłam za dużo...kawy;] i w związku z tym byłam o ż y w i o n a.

17.11.2008, 17:07 :: 78.30.88.159
ewka!
A "pan kraciak" na na imie Howard:)

17.11.2008, 17:05 :: 78.30.88.159
ewka!
chlip chlip ;(

17.11.2008, 15:59 :: 195.160.178.190
http://pitaparty.blogspot
bo na zdjecia trzeba sie pchac! :)

pozdro!

p.