Dopóki nie przesłuchałam ich płyt nie byłam specjalnie przekonana do islandzkiej muzyki. Seabear to zespół, który idelanie potrafi połączyć ciepłe islandzkie melodie, skrzypce, pianino, trzy gitary i piękny melancholijny głos wokalisty. Islandzka energia i indie to właśnie to, co zobaczyłam w sobotę na 'scenie' (bardzo mi przykro, że musieli męczyć się na tej lilipuciej niby - scenie) Cafe Kulturalnej. Do tego są tacy piękni! Jestem zachwycona ponad miarę. Dziękuję Islandii za Seabear.

Seabear from Radosław Surowiec on Vimeo.




i jeszcze poprzedni genialny koncert na którym byłam: Earl Greyhound. Radek Surowiec robi dobrej jakości nagrania z koncertów.

Earl Greyhound from Radosław Surowiec on Vimeo.

Name:

Komentarze: