No mainstream | No Indie Top 10 | No hipster shit






Kolejna szalona noc w Berlinie, wypad do King Kong Klubu z szalonym człowiekiem. Prosto z pociągu do pracy. Na kacu, bez grosza w kieszeni. Ale właśnie dla takich nocy żyję.
Po prostu Brutal Wave.

A na te dwa zespoły pojechałabym nawet na koniec świata. Są tak perfekcyjni, że dech mi zapiera. Ich muzyka jest jak słuchanie bicia swojego serca przez bardzo drogie słuchawki.

Mam już dość hipsterskich imprez i kolejnego Top10 Indie Music. A NME mi się po prostu ograło.
Berlin to wspaniałe miejsce. Tam czuję się. Siebie samą do końca.
Name:

Komentarze: