krótka wizyta w szkole.
kino z darkiem i posiłek w lanczowisku (oczywiście jadłam tylko sałatkę, bez sosu).
zajęcia i inne takie. deszcz padał.
wróciłam do domu ociekająca wodą do tego dopiero w przy domu przypomniałam sobie, że nie zmieniłam spodni po balecie i byłam cały czas w legginsach do ćwiczeń. dobrze, że nie wyszłam w baletkach.
jestem rozkojarzona straszliwie, ale to wszystko przez to, że ograniczam kawę do max. 3 kubków dziennie.
mój żołądek nie wytrzymywał takiej presji ze strony kawy i jedzenia w międzyczasie oraz zbyt obfitego wlewania w niego alkoholu i leków i postanowił się zbuntować karząc mnie kilkugodzinnymi sesjami nad kiblem.
jest niesamowicie nudno. nic się nie dzieje. żadnych skandali. żadnych nowych ludzi na tapecie.
te same gęby w kółko.
ta sama muzyka.
te same leki.
ten sam alkohol.

do tego mam załamanie ideałów odkąd poznałam pradziwe twarze moich niejako idoli.
chuj.
radzę wam- nie poznawajcie swoich idoli, bo okazuje się, że są ludźmi. a to boli.
teraz obejrzę kolejny film o umieraniu pójdę spać. a może przed tym rozwiążę jeszcze kilka quizów na facebooku.
tymczasem.
bawcie się dobrze jutro w szkole. ja będę leniuchować, pić i imprezować. jakbym ostatnio robiła coś innego.

happy end:

wcięło mnie w fotel jak zobaczyłam jej nowy look. boska jesteś!
Name:

Komentarze: