definicja szczęścia.
szczęście to kilka sekund, po których następuje kolejny cykl normalnego szarego życia.

nie mogę się uwolnić. nie mogę. wmawiam sobie, że jest chujowy. i nie mogę, za każdym razem, kiedy przechodzę obok jego mieszkania przypominam sobie wszystko od początku do końca. żółta elewacja. zielona klatka. brązowe drzwi. a później już tylko on. i cokolwiek nie zrobię, gdziekolwiek nie pójdę. wszędzie dostrzegam coś, co mi się kojarzy. cokolwiek się nie dzieje- powiązane jest z nim. sama nie wierzę, że chujowy jesteś.

a już było całkiem nieźle. moje rozwalone życie wróciło do trybu impreza-sen impreza-sen. i znów się rozwaliło. i znów i znów.

sobota i niedziela spędzona na leczeniu kaca i słuchaniu muzyki. do nauki nie starczyło mi zapału. na nic nie mam ochoty.
jutro ten jebany egzamin z matmy, a ja nic nie umiem. jak nie zdam to będzie jebany koniec. koniec wszystkiego. kolejny koniec, któremu winna będę tylko i wyłącznie ja.
za mało się przejmuję ludźmi, których znam. mam ich w dupie, bo myślę, że oni mają mnie również gdzieś. a później dowiaduje się o czymś z piętnastej ręki. tak. to jest zasadniczy problem.

kolejne milion spraw. kolejne milion powodów, żeby strzelić sobie w łeb.

wtorkowe, środowe i czwartkowe imprezy poprawiły mi humor- wrong.
piątkowa impreza poprawiła mi humor- wrong.
sobotnia impreza poprawiła mi humor- wrong.

no to co z tego?
a co do cholery może z tego być?

wzięło mnie na wspomnienia.


łódź.
Name:

Komentarze: