jak to się wszystko skończyło?
generalnie ciężko określić.
ale było 4-godzinne bieganie po centrum handlowym, później urodziny Matiasa (tak, tak. dostał ode mnie płytę Mass Kotek), spotkanie z Lidzią, która jak zwykle przybyła bez ostrzeżenia, wieczór w Klapsie i w sumie to chyba tyle.
kilka zdjęć. jak zawsze.


coś w stylu 'wsiąść do pociągu byle jakiego', z tym, że wsiadłyśmy do SKMki i wiedziałyśmy gdzie jedzie.




wiem, że to zdjęcie jest straszne, ale musiałam :P (z lidzią)

i mega artstyczne zdjęcia z Klapsa. :P
Name:

Komentarze:

12.08.2008, 14:41 :: 193.110.231.210
l.
ach. i zapomniałam jeszcze o jednym:
:**

12.08.2008, 14:41 :: 193.110.231.210
lidzia.
bo jak uprzedzam to nie wypala.
:P
a jak się nie spodziewam, to wychodzi jak wychodzi. że wychodzi. ;-)