oprócz krótkiego, lecz intensywnego wypadu do Berlina, podczas wakacji leżę kwiczę i powtarzając za madzią dostaję odleżyn. mam kilka alternatywnych sposobów na spędzenie wakacji, ale moje plany zwykle spalają na panewce, kiedy wychodzę na zewnątrz i okazuje się, że na dworze jest pierdolone 40 stopni. więc poszerzam horyzonty muzyczne i kulturowe, w te wakacje przeczytałam więcej książek niż przez ostatnie dwa lata, co akurat jest dość pozytywną rzeczą, bo nadrobiłam wszystko co chciałam przeczytać i zobaczyć.
jeśli chodzi o mniej alternatywne metody spędzania wakacji to zdarza mi się pojechać na plażę, na drinka, albo pojeździć autobusem- sauną po Warszawie. z grubsza to byłoby na tyle.
wariuję na punkcie nowego nurtu w muzyce, może nie nazwałabym tego nowym nurtem, a raczej odgrzewaniem starej muzyki, mowa tu o cold wave, post electro punk i inne takie. w Europie i Kanadzie już popularne, do Polski jak zwykle dotrze ze sporym poślizgiem, ale ja już teraz cieszę się zimnymi melodiami, które chłodzą mój temperament w naprawdę gorące dni.

dziś wieczór jestem bardzo zdesperowana i łaknę rozrywki. bynajmniej nie takiej jak w piątek- sauna w Lorelei przy zbyt głośnej muzyce, a później dziwny film JARMUSHA na Letnim Maratonie Filmowym w Etno Muzeum. to była zdecydowanie dziwna noc.

z desperacji chciałam dziś włączyć chat roulette

to mnie przekonało, żeby tego nie robić. otworzyłam książkę ('Ghostwriter' Roberta Harrisa, zapowiada się nieźle) i zaczęłam czytać przy dźwiękach Frank(just frank).




les plaisirs simples me rendent muet
Name:

Komentarze:

28.07.2010, 12:09 :: ownlog.com
prudishness
kajam się.

27.07.2010, 22:49 :: 178.36.11.176
magda.
ważne, bo Lynch mi trochę ulubiony.

27.07.2010, 19:56 :: ownlog.com
prudishness
nieważne, i tak mi się nie podobał.

27.07.2010, 12:29 :: 178.36.11.176
magda.
ale ześ nietrafie pomyliła. film nie był Lyncha a Jarmuscha.