Warszawa nie bardzo jest idealnym miejscem na tego typu imprezy. Znaczny procent przybyłych stanowili panowie beje z Centralnego spragnieni liźnięcia kultury i... trochę lepszego alkoholu niż piją na codzień.
Wkurwiał mnie brak organizacji, mało miejsca i ludzie palący w tłumie.

Bardzo pozytywnie zaskoczyli mnie Out Of Tune. Chyba wywnioskowali coś po tym, jak zjechano ich płytę. Wrócił klimat przedpłytowego Out Of Tune. Zmiany, zmiany i chociaż Eryk nadal nie umie śpiewać, to chłopcy radzą sobie bardzo dobrze. Wielki wielki wielki plus. Za całkiem niezły cover 'Szklanej Pogody' (fajny beat, a wokalistai tak nie umie śpiewać, chociaż się starał).
No cóż.. Eryczek dorobił się już faneczek pod sceną, które kochają go na zabój. Za rureczki i lakierki.

Skinny Patrini Zawsze perfekcyjni. Wokalistka ma kawał głosu, oboje zmysł do tworzenia ambitnych tanecznych i perwersyjnych rytmów. Zdecydowanie wolę ich w wersji klubowej niż podczas koncertu na jednak sporej scenie. Ale zdecydowanie dali radę.

Calvin Harris jest moim osobistym bogiem. Najlepszy koncert całego festu!
Jestem jego wielką fanką. Od wczoraj. Wcześniej go po prostu lubiłam.

MGMTGeneralnie dali ciała. Koncert był lekko powiedziawszy chujowy. Zero energii, zero kontaktu z publiką. Odbębnili swoje i poszli sobie. Nawet się nie żegnając.
Nawet znane kawałki nie były jakoś specjalnie ciepło przyjęte przez publikę.
Szalone 13 pod sceną, piszczące małpeczki skaczące w rytm mdłej muzyki.
Zawiodłam się strasznie.
MGMT z płyty i MGMT live to dwa różne zespoły. Ja wolę tę muzykę z albumu.

Reszta raczej nie jest godna komentarza.
Nie zachwyciło mnie to.
Dziękuję wszystkim cudownym ludziom, których spotkałam wczoraj na pl. Defilad.
Lidce, Piotrowi, Magdzie, Ani, De, Rockowej, wszystkich, których wczoraj poznałam no i mojej ukochanej siostrze Iwie.
W zasadzie to tyle.

Polecam recenzję festu z bloga Warsaw Calling i zdjęcia na blogu Pity.
Name:

Komentarze:

11.09.2009, 11:51 :: 193.26.131.66
l.
o jeju jeju, dostałam podziękowania :D:D:D
a mgmt to jakaś totalna porażka. i ta ich energia sceniczna która miała w sobie tyle poweru, że aż mnie usypiała :|
nagłośnienie totalnie zjebane. ale stwierdzam, że gdy przeniosłam się w miejsce bezpieczne dla mnie [czyli za żywopłot, który mi wszystko zasłaniał] - i nagłośnienie było świetne i odbiór koncertu zajebisty. jednak gdy ich nie widzę, bawię się dużo lepiej :P

10.09.2009, 17:18 :: 83.5.182.179
Roberto (Warsaw Calling)
Hej, dzięki za polecenie mojej relacji :)
Pozdro :)

07.09.2009, 21:33 :: 82.210.129.11
art.ek
zgadzam sie z Tobą.

07.09.2009, 20:59 :: ownlog.com
prudishness
zasadniczo nic nie widziałam. stałam gdzieś wciśnięta z tyłu, starałam się wsłuchać w muzykę ale nie dało rady. żadnej butelki żem nie widziała.

07.09.2009, 17:23 :: 95.49.105.72
K.
A słyszałaś że jacyś ludzie rzucili butelką na scene jak mgmt grało ?

07.09.2009, 17:22 :: 95.49.105.72
K.
Niee, bez przesady ;) mi MGMT się baardzo podobało. No cóż, mogę być szaloną 13 ;)